TOP 5 Promocje
1. Betrally0.00
2. LSBet0.00
3. 1xbet0.00
4. Betmotion0.00
5. LSBet0.00
TOP 5 Freebety
1. BetClic9.60
2. Unibet9.50
3. Expekt8.00
4. Sekabet0.00
5. 21bet0.00
TOP bukmacherzy
1. Unibet7.67
2. Betclic7.00
3. Expekt6.50
4. Jetbull5.67
5. Bet-at-home0.00
6. Lsbet0.00
Wyszukaj promocje
 
 
 
 
 
 
Użytkowników: 26, zalogowanych: 0

Ukash

Gdzie obecnie grasz?

Głosów : 62

Ładowanie...
Shoutbox
Zaloguj się, aby wysyłać wiadomości
Aktualności - Konkurs: Betclic - Skacz dalej, niż Eddie Edwards
2011-11-25 18:10Konkurs: Betclic - Skacz dalej, niż Eddie Edwards

OrzełNa weekendzie, na skoczni Ruka, najlepsi skoczkowie narciarscy zainaugurują sezon 2011/2012. My wraz z firmą Betclic z tej okazji, proponujemy Wam konkurs z pulą nagród 600 PLN. Udowodnij, że potrafisz skakać dalej niż Eddie Edwards.

 

Zapoznaj mnie z zasadami konkursu "Betclic - Skacz dalej, niż Eddie Edwards 2011/2012".

 

Poniżej zamieszczamy artykuł o tym legendarnym zawodniku. Miłej lektury.

 

"Skoczków narciarskich z krajów niezbyt kojarzących się z zimą było wielu. W latach 60-tych na skoczniach pojawiał się Albańczyk Abdel Frasheri. Byli też Hiszpanie, Chorwaci, Gruzini, a ostatnio sił próbuje Turek Baris Demirci i (uwaga) Ugandyjczyk Dunstan Odeke. Żaden "kosmita" nie pobije jednak Eddiego Edwardsa, zwanego "Orłem".

Skoczkowie narciarscy z Wielkiej Brytanii pojawiali się na międzynarodowych zawodach już w XX-leciu międzywojennym. Później jednak słuch o zawodnikach z Wysp Brytyjskich zaginął. Do czasu. W latach 80-tych oczom kibiców ukazał się on. Właśnie on. Jeden jedyny, niezapomniany Eddie "The Eagle" Edwards.

Bez wątpienia Eddie jeszcze przez wiele lat będzie uchodził za symbol złego skoczka narciarskiego i fatalnego sportowca w ogóle. Przez trzy sezony Edwards startował w zawodach Pucharu Świata. Był rudy jak marchewka i startował w okularach korekcyjnych, które nakładał na gogle. Przegrywał zawsze. O jakieś 20-30 metrów z każdym, nawet najsłabszym rywalem.

Historia Eddie'ego jest jednak dość interesująca. W połowie lat 80-tych "Orzeł" był jednym z najlepszych brytyjskich narciarzy zjazdowych. Był o włos od załapania się na Igrzyska Olimpijskie w Sarajewie. Nie udało się, ale Eddie był ambitny. Przeniósł się do USA, gdzie trenował na lepszych trasach, tylko po to, by w 1988 roku wystąpić na olimpiadzie w Calgary.

Przeciwnością losu była zła sytuacja finansowa spowodowana brakiem pracy - a zjazdowcem Eddie był zbyt słabym by zarabiać pieniądze na zawodach. Sen olimpijski mocno się oddalał. Dlatego też Eddie zdecydował się na odważny krok - zmienił dyscyplinę.

Wykorzystując fakt, że skoczków w Wielkiej Brytanii praktycznie nie było, rozpoczął treningi w skokach. Z załapaniem się do kadry olimpijskiej problemów nie było, ponieważ... nie miał nawet z kim walczyć o kwalifikację. Marzenie stało się realne i rzeczywiście, Eddie wystąpił w Calgary jako zawodnik.

Zajął ostatnie miejsce zarówno na średniej, jak i na dużej skoczni. Nie przejął się tym jednak. - Ludzie mówią, że mam lęk wysokości. Jak mogę mieć lęk wysokości, skoro oddaję około 60 skoków dziennie? Chociaż oczywiście trochę się boję skakania, wiem że każdy mój skok może być ostatnim. Prawdopodobieństwo jest spore - oceniał wówczas Edwards.

Eddie stał się pośmiewiskiem, ale też gwiazdą mediów. Jeden z włoskich dziennikarzy określił go jako "spadacza narciarskiego", inni twierdzili, że jego występy to obraza dla sportu. Co więcej, Eddie został wspomniany podczas ceremonii zamknięcia Igrzysk przez przewodniczącego komitetu organizacyjnego, Franka Kinga.

- Na tych Igrzyskach niektórzy zdobywali złote medale. Inni latali jak "Orzeł" - powiedział wówczas King. Po chwili 100 tysięcy ludzi na stadionie skandowało "Eddie, Eddie". Do dziś Edwards jest jedynym sportowcem, którego nazwisko zostało wspomniane indywidualnie w czasie ceremonii zamknięcia Igrzysk Olimpijskich.

Niestety, Międzynarodowa Federacja Narciarska nie podzieliła tego zachwytu. Wprowadzono specjalne zasady kwalifikacji do dużych imprez, tylko po to, by Eddie i jemu podobni nie startowali w zawodach. Edwards nie zdołał przez to zakwalifikować się do trzech kolejnych olimpiad. Nie zaistniał także ani w Pucharze Świata, ani w żadnych innych zawodach.

Myślicie, że Edwards był nieudacznikiem? Błąd. On był znakomitym kombinatorem, i utalentowanym specjalistą od własnego PR. Szybko zaczął brać udział w reklamach, gdzie dostawał gaże o jakich nie mogli nawet pomarzyć ci wszyscy, którzy pokonywali go na skoczniach. Za godzinę nagrywania reklamy brał nawet 10 tysięcy funtów.

Eddie zadbał także o swoją edukację. Ukończył prawo na uniwersytecie w Leicester. Irlandzki reżyser Declan Lowney planuje nakręcenie filmu o Eddie'em. Jak twierdzi sam Edwards idealnymi kandydatami do roli jego samego byliby Brad Pitt i Tom Cruise. Jak widać poczucie humoru go nie opuściło."

 

źródło: babol.pl


 
Komentowanie jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Komentarze:
Brak komentarzy
Warte uwagi