TOP 5 Promocje
1. Betrally0.00
2. LSBet0.00
3. 1xbet0.00
4. Betmotion0.00
5. LSBet0.00
TOP 5 Freebety
1. BetClic9.60
2. Unibet9.50
3. Expekt8.00
4. Sekabet0.00
5. 21bet0.00
TOP bukmacherzy
1. Unibet7.67
2. Betclic7.00
3. Expekt6.50
4. Jetbull5.67
5. Bet-at-home0.00
6. Lsbet0.00
Wyszukaj promocje
 
 
 
 
 
 
Użytkowników: 15, zalogowanych: 0

Ukash

Gdzie obecnie grasz?

Głosów : 62

Ładowanie...
Shoutbox
Zaloguj się, aby wysyłać wiadomości
Aktualności - Formuła 1 - Grand Prix Włoch – Podsumowanie
2011-09-24 07:40Formuła 1 - Grand Prix Włoch – Podsumowanie

Wyjątkowy tor, wyjątkowy wyścig, wyjątkowy zwycięzca. Tak w skrócie można podsumować tegoroczne Grand Prix Włoch na torze Monza. O wyjątkowości toru można by rozprawiać godzinami, zachwycać się każdym kawałkiem wylanego nań asfaltu, a także konfiguracji. Wyjątkowość wyścigu budują natomiast kierowcy – i tak było w tym przypadku. W pierwszym akcie, Sebastian Vettel przegrał start, i gdy wydawało się, że RedBull może mieć kłopot, z szybkimi na prostych autami Ferrari, w mgnieniu oka odzyskał pozycję lidera. Od tego momentu regularnie notował szybsze przejazdy okrążenia od drugiego Fernando Alonso, aby na mecie usłyszeć hymn Niemiec. W akcie numer dwa działo się o wiele więcej... Bój o pozycję numer trzy toczyli Michael Schumacher i Lewis Hamilton. Hamilton, który przespał restart po samochodzie bezpieczeństwa, który wyjechał na tor z powodu kraksy na pierwszym wirażu. Sam Anglik musiał być zaskoczony tym obrotem sprawy, gdyż prawdopodobnie nie spodziewał się, iż którykolwiek z samochodów Mercedesa może go wyprzedzić. Ale stało się, Michael Schumacher, w jak się później okazało, w piekielnie szybkim Mercedesie ograł Hamiltona przed „Variante della Roggia”. No i zaczął się prawdziwy koszmar mistrza świata z roku 2008. Systemy KERS i DRS niewiele pomagały McLarenowi, ze względu na fakt, iż Mercedes bez użycia tych systemów po prostu był szybszy na prostych. Schumacher natomiast pokazał w tym czasie swój warsztat wyścigowy zaciekle broniąc uzyskanej pozycji. Limiter McLarena ograniczał prędkość bolidu na 330 km/h, gdzie Schumacher jeszcze kilka kilometrów był szybszy. Raz nawet udało się Hamiltonowi wyprzedzić doświadczonego Niemca (po błędzie w Parabolice) ale chwilę później, znów przed „Variante della Roggia” Schumacher objechał Hamiltona. Ta interesująca walka trwała niemal 1/3 wyścigu...do czasu aż do akcji wkroczyli sędziowie sportowi. Obrona pozycji w wykonaniu Schumachera wyglądała następująco: po wyjściu na prostą, Niemiec stopniowo zjeżdżał do wewnętrznej, tak aby na chwilę przed zakrętem wrócić na prawidłowy tor jazdy. Strategia ta pokazała prawdziwy kunszt wyścigowy i doświadczenie siedmiokrotnego mistrza świata. Sędziowie dopatrzyli się jednak łamania przepisu mówiącego o tym, że broniąc pozycji można wykonać tylko jeden manewr obronny. Upomniany Schumacher od tego momentu przed szykaną Ascariego puścił Hamiltona bez walki. Zastanawia mnie, kto u licha, przy zdrowych zmysłach, niszczy to co najpiękniejsze w wyścigach? Przyznam, że w tym roku nie było jeszcze tak pasjonującej walki między dwoma kierowcami!! Przecież wystąpiły manewry wyprzedzania podczas tej walki, o które tak bardzo zabiega szefostwo Formuły 1 ale było także coś więcej, coś co zachwycało komentatorów telewizyjnych, wspomniana wspaniała obrona pozycji.

 

Rozczarowaniem weekendu była kolizja Marka Webbera, po której Australijczyk podróżował przez bez przedniego skrzydła w kierunku mechaników. Niestety, pech, brak doświadczenia czy wiara w aerodynamikę RedBulla (nawet bez elementów pojazdu) spowodowała, że rozbił on auto na dojeździe do „Paraboliki”.

 

Rozczarowaniem jest także postawa Vitantonio Liuzziego, który tuż po starcie zniszczył wyścig mogącym walczyć o pierwszą dziesiątkę kierowcą (m.in. Nico Rosbergowi).

 

Ogólnie wyścig mógł się podobać nawet najbardziej wybrednym fanom tej dyscypliny. Kolejny raz klasyczny tor pokonał bezkonkurencyjnie nowoczesny obiekt wyścigowy.

 

piotryna 


 
Komentowanie jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Komentarze:
Brak komentarzy
Warte uwagi