TOP 5 Promocje
1. Betrally0.00
2. LSBet0.00
3. 1xbet0.00
4. Betmotion0.00
5. LSBet0.00
TOP 5 Freebety
1. BetClic9.60
2. Unibet9.50
3. Expekt8.00
4. Sekabet0.00
5. 21bet0.00
TOP bukmacherzy
1. Unibet7.67
2. Betclic7.00
3. Expekt6.50
4. Jetbull5.67
5. Bet-at-home0.00
6. Lsbet0.00
Wyszukaj promocje
 
 
 
 
 
 
Użytkowników: 18, zalogowanych: 0

Ukash

Gdzie obecnie grasz?

Głosów : 62

Ładowanie...
Shoutbox
Zaloguj się, aby wysyłać wiadomości
Aktualności - Boniek vs Kapica
2011-06-20 19:31Boniek vs Kapica

 

BoniekW ostatnich dniach na łamach prasy i Internetu, wywiązała się ciekawa dyskusja, pomiędzy ministrem Jackiem Kapicą - posekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a legendą polskiej piłki nożnej - Zbigniewem Bońkiem, obecnie m.in. ambasadorem firmy Expekt.

 

Na wywiad z Jackiem Kapicą, który ukazał się w "Tygodniku Kibica", ostro na swoim blogu zareagował Zibi Boniek. Oto co napisał:

 

Przeczytałem wywiad z panem Jackiem Kapicą i zaniemówiłem. Facet, który jest podsekretarzem stanu w ministerstwie finansów i szefem Służby Celnej opowiada absurdy na skalę światową. Mówi, że skoro sport poradził sobie bez piwa, to poradzi sobie także bez firm bukmacherskich.

 

Proste slogany. Oczywiście - każdy sobie poradzi i znajdzie wyjście, tylko jakie są tego konsekwencje? Jak pan Kapica odejdzie już sobie z polityki, to też sobie poradzimy. W wywiadzie są stwierdzenia, które dyskwalifikują faceta. Kapica uznał , że polski sport ma się dobrze bez bukmacherów. Co to znaczy dobrze? Kluby umierają finansowo, prawie wszystkie są na sprzedaż. Brak pieniędzy totalny.

 

Czy ktoś zrobił analizę strat finansowych państwa i sportu wynikającą z faktu, że bukmacherka kręci interesy, a my mamy z tego guzik z pętelką? Umiejętne i mądre prowadzenie tego interesu wszystkich by tylko wzbogaciło, ale my musimy inaczej, po polsku.

 

Strata około stu milionów euro nikogo nie boli i nikt nie ponosi z tego powodu konsekwencji. Stwierdzenie ministra, że jak Real Madryt chce w Polsce sprzedawać koszulki, to musi zrobić specjalną serię bez logo sponsora (firma bukmacherska), jest przejawem totalnej arogancji i braku znajomości tematu. Dojdzie wkrótce do tego, że w Polsce ścigani będą wszyscy, którzy na podwórku, w parku czy na stadionie będą ubrani w koszulkę Realu, Juventusu czy wielu innych znanych klubów na świecie sponsorowanych przez firmy bukmacherskie.

 

Zamiast robić z Polski szopkę i pośmiewisko, zamiast tworzyć nową rzeczywistość, która nas kompromituje, nie lepiej byłoby zobaczyć, jak sobie poradzili skandynawscy czy zachodni sąsiedzi, wyciągnąć wnioski i zrobić prawo i przepisy, które są dobre dla wszystkich?

 

Z internetem nikt nie wygra i tego nie da się zmienić. Pan Kapica powinien to zrozumieć. Jest młody, dba o swój PR, co widać na zdjęciu zamieszczonym przy wywiadzie, ale niech już skończy opowiadać i bronić głupich ustaw.

 

Jego stwierdzenie, że "jak chcesz pracować legalnie w Polsce, to musisz

zapłacić 12 procent podatku obrotowego, możesz być sponsorem, ale z totalnym zakazem reklamowania się" już dzisiaj może pretendować do miana cytatu roku w kategorii "kompletny absurd".

 

Poza tym, ktoś musi mi wytłumaczyć, dlaczego mój dziadek, który przez 20 lat co sobotę wydawał dziesięć złotych i grał w totolotka (nigdy nie wygrał złamanej złotówki), gdyby żył dalej mógłby to robić i wszystko byłoby ok. A jak Kowalski, Malinowski czy Nowak mają chęć postawić pięć złotych, że Legia pokona Widzew, to ryzykują i mogą być uzależnieni od hazardu.

 

Panie Kapica, są wakacje. Niech pan spokojnie odpocznie, opali się i przemyśli sprawę. Popisywanie się i bronienie głupot jest wielkim błędem. Zróbmy jak wszyscy - ładnie, przejrzyście i prosto. Z korzyścią dla państwa i polskiego sportu. Firmy bukmacherskie są i będą. Zarabiają wielkie pieniądze, zarabiajmy więc także i my z korzyścią dla wszystkich.

 

Pan Kapica nie pozostał dłużny i wystosował list otwarty, w którym pisze:

 

"Szanowny Panie Zbigniewie,

 

Dziękuję, że poświecił mi Pan swój felieton w blogu, bo odpowiedź na niego pozwoli mi wyjaśnić kilka nieporozumień powstałych na tle udzielonego przeze mnie wywiadu.

 

Po pierwsze zgodnie z wchodząca w życie nowelizacją ustawy o grach hazardowych firmy bukmacherskie, w tym oferujące swoje usługi poprzez Internet, będą mogły sponsorować kluby sportowe i informować o tym sponsoringu legalnie - po uzyskaniu zgody Ministra Finansów na działalność w Polsce. Do grudnia 2009 roku, kiedy obowiązywała poprzednia ustawa o grach i zakładach wzajemnych firmy hazardowe, w tym bukmacherzy nie mogli reklamować swoich ofert, tyle że organy państwa nie miały skutecznych metod egzekucji prawa. Było jak z reklamą piwa "bezalkoholowego" - wszyscy wiedzieli, o co chodzi tylko państwo i prawo się kompromitowało.

 

W wywiadzie nawiązałem do sytuacji ograniczenia sponsoringu przez producentów wyrobów alkoholowych, w tym piwa, bo wtedy również środowiska sportowe lamentowały i pomstowały, że sport upadnie. To się nie zdarzyło, bo życie i rynek nie zna próżni, więc sądzę, że i teraz tak będzie. Są w Polsce poważne przedsięwzięcia biznesowe zaangażowane w sponsoring sportu, w tym na rzecz klubów z czołówki polskiej ekstraklasy, jak Telewizja N sponsorująca Legię Warszawa, czy Telefonika wspierająca Wisłę Kraków. Takimi przykładami są również sponsorzy w innych dziedzinach sportu.

 

Tych, których na to stać jest o wiele więcej. Tyle, że sponsoring opiera się na kreowaniu pozytywnego wizerunku sponsora poprzez pozytywne skojarzenia ze sponsorowanym klubem. Może to, co się działo negatywnego w otoczeniu polskiej piłki nożnej, a kojarzone było z jej kibicami zniechęcało poważnych sponsorów, którzy wolą wspierać kluby piłki ręcznej, czy koszykowej. A klubom piłkarskim pozostali mało wymagający, a dużo płacący organizatorzy hazardu?

 

Proszę zauważyć, że legalizacja organizacji zakładów wzajemnych poprzez sieć Internet w Polsce, będzie również wpływała na legalizację wykorzystania wyników zawodów i rozgrywek organizowanych przez związki sportowe, a w konsekwencji dofinansowanie z tego tytułu sportu. Do tej pory wykorzystanie przez bukmacherów zagranicznych tych wyników nie przynosiło polskiemu sportowi ani grosza. To polski sport miał z tego - jak Pan to napisał - guzik z pętelką, a teraz dzięki legalizacji zgodnie ustawą o grach hazardowych, będzie on musiał uzgodnić wykorzystanie wyników sportowych za finansową rekompensatę.

 

Kończąc, mogę Pana i czytelników zapewnić, że nikt nie będzie ścigał osoby noszącej koszulkę klubu piłkarskiego z reklamą firmy bukmacherskiej. Ale na pewno będziemy podejmować działania w sytuacji, gdy ktoś zrobi z tego kampanię reklamową. Tak jak nie można w ten sposób reklamować alkoholu, ale nikt nie robi problemów z noszeniem koszulki z nadrukiem etykiety np. znanej whisky. Co do rozważań prawnych w zakresie dopuszczalności reklamy i sponsoringu, to nie odbiegamy w tym zakresie od państw skandynawskich, gdzie firmy hazardowe, w tym bukmacherzy nie mogą się reklamować i sponsorować, a sport jest w dużo lepszej kondycji niż w Polsce.

 

Serdecznie dziękuję za propozycję przyjemnych wakacji, czego i Panu życzę."

 

Jacek Kapica

 

Odpowiedzią ze strony Zbigniewa Bońka, był list otwarty do ministra. Oto jego treść:


"Szanowny Panie Kapica.

 

Dzięki za miły list otwarty. Odwdzięczam się tym samym.

 

Na bukmacherce trochę się znam, pamięć na razie mnie nie zawodzi, więc jestem zmuszony napisać do Pana kilka słów. Dlaczego? Po prostu, po przeczytaniu Pana słów jeszcze bardziej jestem przekonany, że materia jest Panu nieznana. Używa Pan stwierdzeń naiwnych, oderwanych od rzeczywistości.

 

Ustawa antyhazardowa, która powstała szybko i została napisana na kolanie, pod wpływem nacisków politycznych, żeby rozprawić się z różnymi Mirkami czy Zdziśkami (wszyscy wiemy, że sprawę umorzono, więc się nie rozprawiła), naprawdę zaszkodziła polskiemu sportowi.

Mówi Pan, że bukmacherzy nie są potrzebni polskiemu sportowi, ponieważ "są w Polsce poważne przedsięwzięcia biznesowe zaangażowane w sponsoring sportu, w tym na rzecz klubów z czołówki polskiej Ekstraklasy, jak Telewizja n sponsorująca Legię czy Tele-Fonika wspierająca Wisłę Kraków".

 

Szanowny Panie Kapica, myślałem, że ma Pan chociaż mgliste pojęcie o naszej piłce, ale tutaj się Pan wykazał totalną niewiedzą.

Otóż informuję Pana, że Tele-Fonika jest własnością pana Bogusława Cupiała, właściciela Wisły Kraków. Tej samej Wisły, która w wyniku wprowadzenia ustawy straciła kontrakt sponsorski z firmą Bet-at-Home warty około 12 mln złotych. Pan Bogusław Cupiał nie mógł znaleźć innego sponsora - uwaga, dla mistrza Polski, więc sam siebie sponsoruje. Nikt nie spieszył się zastąpić bukmachera na koszulkach.

 

Z Legią to samo Szanowny Panie. Informuję, że ITI jest właścicielem Legii i sponsoruje sama siebie, bo nie ma chętnych na podobną kasę, jaką mogłyby zaoferować firmy bukmacherskie.

 

Pisze Pan, że polski sport nie ucierpiał na odejściu ze sponsoringu firm bukmacherskich. Używa Pan do tego nawet mojego stwierdzenia, że miał z tego "guzik z pętelką", a to kłamstwo. Zatem informuję Szanownego Pana, że Wisła straciła 12 mln zł, trzyletni kontrakt zerwany, Lech Poznań stracił 12 mln zł, trzyletni kontrakt zerwany, 1. Liga straciła 16 mln zł - zerwany kontrakt ze sponsorem tytularnym, PZPN (żartując można powiedzieć, że tutaj akurat nie ma co płakać) stracił sponsora dającego około trzech milionów złotych w skali roku.

 

Nie wspomnę nawet o klubach żużlowych, czy o stratach, jakie ponieśli organizatorzy Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem (około ośmiu milionów złotych) oraz o dziesiątkach mniejszych kontraktów reklamowych (m.in. piłki ręcznej). Szanowny Panie Ministrze, lekką ręką pozbawił Pan polski sport tych pieniędzy podpisując - moim zdaniem - chorą ustawę.

 

Mówi Pan, że teraz to będzie Eldorado, bo będą nowe przepisy, regulacje, licencje. Czas goi rany i pokaże, kto ma rację. Wasza ustawa mówiąca o tym, że kto chce pracować w Polsce (oczywiście firmy bukmacherskie), będzie płacił 12 procent podatku obrotowego, to dla mnie gol absolutnie samobójczy. Chętnych będzie mało albo wcale. Firmy internetowe pracują na bardzo małej marży, dlatego cieszą się tak wielką popularnością i są atrakcyjne. Nikt nie może podjąć takiego ryzyka, a Pan nie będzie miał żadnej wiedzy, jakiego rzędu jest to interes.

 

Zapewniam, że przy 15 procentach podatku od przychodu brutto miałby Pan wszystkich w Polsce. Wiedziałby Pan o nich wszystko, miałby Pan rozeznanie, za dwa lata mógłby Pan zrobić poprawki do ustaw, mając doświadczenie i wiedzę. A tak? Nic. Dodatkowo uważam, że można by wynegocjować pięć procent od przychodu brutto na fundusz czy inną organizację, która by wspierała rozwój polskiego sportu. Chciałbym w takiej organizacji uczestniczyć, aby być pewny, że pieniądze rozdawane będą na sport, a nie na prezesów, zarząd, pracowników biurowych itp.

 

Tylko przez grzeczność Drogi Panie nie odniosę się do innych Pana argumentów, które są zbyt łatwe do obalenia.

 

Na zakończenie dwa drobne przemyślenia. Kiedyś był komunizm, a my zdobywaliśmy medale na mistrzostwach świata, a kluby w europejskich pucharach grywały do ich końcowej fazy. To paranoja, ale także sprawa bardzo ciekawa. Dlaczego tak się działo? Ano dlatego, że kluby były całkowicie wspierane przez państwo, lokalną władze, wojsko i milicję. Dzisiaj budżet muszą "robić" same i nie można zabierać najważniejszy argumentów, narzędzi do pozyskiwania pieniędzy.

 

Pominę już to, Szanowny Panie, że chce Pan trochę winę zrzucić na kibiców. To absolutnie niewłaściwe rozumowanie. Na stadionach 98-99 procent to porządni ludzie, a ten jeden procent, to Wy (państwo, władza) powinniście ze stadionów wyeliminować.

 

Szanowny Panie, sam jestem ambasadorem jednej z firm bukmacherskich i gdyby była ona zagrożeniem dla normalnych ludzi, tak jak Pan to przedstawia, to nigdy bym się nie zgodził, aby poprzez reklamowanie jej narażać na szwank moje nazwisko, mój wizerunek. Dla normalnych ludzi zakłady bukmacherskie to fajna i znakomita zabawa, a dla normalnego państwa to wielkie pieniądze dla budżetu i wsparcie dla sportu. Ma Pan szansę i władzę, aby to unormować z korzyścią dla wszystkich. Życzę Panu, aby został Pan człowiekiem, który pomógł, a nie zaszkodził.

 

Z wyrazami szacunku,

 

Zbigniew Boniek

 

Na dniach możemy spodziewać się dalszej wymiany zdań, która niestety nie powstrzyma wejścia w lipcu nowej ustawy. Być może plusem publicznej debaty, będzie zwrócenie szerszemu gronu, uwagi na problem.


 
Komentowanie jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Komentarze:
Brak komentarzy
Warte uwagi